Czy zdarza Ci się, że chcesz "czuć mniej"? Bo na przykład ogarnia Cię złość tak silna, że niemal boli, gdy chce ujść... albo smutek tak natarczywy, że nie potrafisz zająć się niczym innym? W takich sytuacjach rzeczywiście można pomyśleć, że super byłoby nie mieć tych wszystkich emocji. Czy na pewno jednak życie byłoby bez nich lepsze?
Emocje to bardzo stary mechanizm. Nie działają w oderwaniu od myślenia, ale często pojawiają się szybciej niż świadoma analiza. Są silnie związane z bardziej pierwotnymi obszarami mózgu, które odpowiadają za szybkie reagowanie, podczas gdy bardziej złożone przetwarzanie (np. myślenie abstrakcyjne) wymaga czasu. I to właśnie dlatego emocje często „wyprzedzają” nasze myśli.
Czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek wystraszyć, bo ktoś wszedł bezszelestnie? Przypomnij sobie, jak to jest w takiej sytuacji...
Odwracasz się i myślisz: "Ooo, chyba się wystraszę, bo tu stoi niespodziewanie Jolka" i dopiero decydujesz, że się "przestraszasz"? Czy może najpierw czujesz strach (może podskakujesz, krzyczysz?), a dopiero po chwili przychodzi myśl "Uf, to tylko Jolka... ale się wystraszyłam/wystraszyłem"? Obstawiam, że to drugie jest bliższe prawdy.
To dlatego, że emocje są częścią systemu, który bardzo szybko ocenia sytuację i przygotowuje nas do działania. Mogą sygnalizować: „To jest ważne”, „Uważaj”, „Zoś tu przekracza Twoje granice”, zanim zdążymy to spokojnie przeanalizować. Tak jak w przykładzie z Jolką- strach mówi „Uwaga! Możliwe niebezpieczeństwo!”, nawet jeśli po chwili okazuje się, że realnego zagrożenia nie ma.
To wszystko nie oznacza, że coś jest z nami nie tak, jeśli czujemy ciężar własnych emocji i chcemy "czuć mniej". Czasem emocje są bardzo intensywne, szczególnie wtedy, gdy niosą w sobie więcej niż tylko bieżącą sytuację (np. wcześniejsze doświadczenia czy napięcia). Bywa też, że ich siła nie jest adekwatna do tego, co się aktualnie dzieje.
Czasem pod ich wpływem robimy coś, czego żałujemy albo coś, o czym wiemy, że nie do końca chcemy robić, co nie jest „nasze”. I to właśnie nad tym możemy pracować. Nie nad tym, żeby na zawsze pozbyć się z życia złości, smutku czy strachu. Szybko byśmy tego pożałowali, bo zostalibyśmy pozbawieni ważnego systemu orientowania się w tym, co dla nas istotne.
Za to możemy pracować nad tym, co robimy z emocjami– jak je rozumiemy, jak na nie reagujemy i jak radzimy sobie, gdy są bardzo intensywne.
W kolejnych wpisach będę Ci opowiadać o niektórych emocjach. O tym, co mogą Ci sygnalizować.